Beniaminek z Chełma był o krok od sprawienia kolejnej sensacji i zakończenia spotkania w trzech setach przeciwko wyżej notowanemu Indykpolowi AZS Olsztyn. Nie wykorzystał jednak swoich okazji, a doświadczeni goście — po dwóch gładko przegranych partiach — zdołali odwrócić losy rywalizacji.
Po triumfie nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle rozpędzony ChKS Chełm znów zaskoczył. Tym razem postawił trudne warunki Indykpolowi AZS-owi, od początku narzucając własne tempo gry. Choć początek meczu należał do gości (3:1), szybko odpowiedział Aminhossein Esfandiar, doprowadzając do remisu, a chwilę później popisał się serią asów serwisowych (7:4). Olsztynianie próbowali gonić wynik, a odpowiedzialność w ataku wziął na siebie Paweł Halaba. Po drugiej stronie znakomicie spisywał się jednak Remigiusz Kapica, dzięki któremu przewaga chełmian rosła (16:10). Daniel Pliński reagował czasami, lecz gospodarze konsekwentnie kontrolowali przebieg seta. W końcówce asem dołożył się jeszcze Mariusz Marcyniak, a inauguracyjną partię zamknął atak z przechodzącej piłki autorstwa Kapicy — 25:20.
Drugi set przyniósł kolejne zaskoczenie. ChKS poszedł za ciosem, a kreatywnością w rozegraniu imponował Jay Blankenau, który potrafił także skutecznie zakończyć akcję atakiem. Po serii błędów serwisowych gości chełmianie prowadzili 11:8, a Moritz Karlitzek nie był w stanie samodzielnie odwrócić losów tej części. Kolejnego asa dorzucił Esfandiar, a punkty dokładał również Paweł Rusin. Nawet zmiany w składzie Indykpolu niewiele zmieniły — przewaga gospodarzy rosła (19:12, 21:13). Bardzo dobry fragment zanotował Tomasz Piotrowski, a po chwili beniaminek cieszył się z prowadzenia 2:0 po wygranej 25:15.
Dwa wysoko wygrane sety nieco uśpiły czujność gospodarzy. Zespół z Olsztyna, chcąc wywieźć z Chełma choćby punkt, musiał zagrać va banque. Coraz lepiej funkcjonował blok z Pawłem Cieślikiem, a w ataku ciężar gry przejął Karlitzek. Gra długo toczyła się punkt za punkt (7:7, 12:12), a po obu stronach nie brakowało efektownych akcji. Halaba skutecznie kończył trudne piłki, a w ekipie gospodarzy niemal w pojedynkę odpowiadał Esfandiar. W końcówce do gry blokiem i zagrywką włączył się Jakub Majchrzak. ChKS miał piłki meczowe i szansę zamknąć spotkanie wynikiem 3:0, lecz więcej spokoju zachowali olsztynianie. Kapitalną końcówkę rozegrał Jan Hadrava, który poprowadził swój zespół do wygranej 28:26.
Od tego momentu goście wyraźnie poczuli, że są w stanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Czwarty set ponownie był wyrównany (5:5, 9:9). Po asie Mariusza Marcyniaka ChKS wyszedł na prowadzenie 15:13, lecz błyskawicznie odpowiedział Karlitzek. Momentem przełomowym okazał się blok Pawła Halaby na Remigiuszu Kapicy, który dał Indykpolowi przewagę 20:17. Mimo walki Esfandiara gospodarze nie zdołali już odrobić strat i set zakończył się wynikiem 25:20 dla gości, co oznaczało tie-breaka.
Decydująca partia szybko ułożyła się po myśli zespołu z Olsztyna. Przy prowadzeniu przyjezdnych 2:0 o czas poprosił Krzysztof Andrzejewski, lecz nie zatrzymało to rozpędzonych rywali. Przewaga rosła (6:3, 10:4), a brak doświadczenia dał się we znaki gospodarzom. Niezmiennie skuteczny był Paweł Halaba, a spotkanie asem serwisowym zakończył Johannes Tille — 15:8.
MVP: Moritz Karlitzek
InPost ChKS Chełm – Indykpol AZS Olsztyn 2:3 (25:19, 25:15, 26:28, 20:25, 8:15)
InPost ChKS: Marcyniak (11), Turki (6), Rusin (7), Blankenau (5), Kapica (14), Esfandiar (23), Sonae (libero) oraz Jacznik, Piotrowski (2), Goss, Fsteland, Ostaszewski (libero).
Indykpol AZS: Karlitzek (21), Tille (4), Majchrzak (6), Halaba (15), Cieślik (5), Hadrava (18), Hawryluk (libero) oraz Borkowski (1), Szwarc (1).