Drużyna InPost ChKS Chełm znajduje się w trudnym momencie sezonu. Seria porażek spowodowała, że podopieczni trenera Krzysztofa Andrzejewskiego znaleźli się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. O sytuacji w zespole porozmawialiśmy z jego kapitanem i środkowym bloku - Mariuszem Marcyniakiem.
Jak na razie sezon nie układa się po Waszej myśli, choć każdy zdawał sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Zanotowaliście kilka porażek z rzędu. Jak oceniasz aktualną formę zespołu i co jest największym wyzwaniem, przed którym stoi drużyna?
Faktycznie znajdujemy się w ciężkim momencie, z racji na nasze ostatnie wyniki. Kilka porażek z rzędu na pewno nie napawa optymizmem, ale trzeba pamiętać, że sezon jest długi, a my nawet nie skończyliśmy pierwszej rundy. Najważniejsze jest teraz to, by traktować każdy kolejny mecz jako nowy rozdział. Koncentrować się wyłącznie na tym. Jesteśmy w dobrym zdrowiu, nie brakuje nam niczego ze strony klubu, więc po naszej stronie jest teraz, żeby trzymać dobrą jakość treningu i wierzyć w końcowy sukces. Trzymamy się razem jako drużyna, niezależnie od sytuacji i wierzę głęboko, że to się nie zmieni do końca sezonu. Wszyscy razem idziemy w jednym kierunku.
Jako kapitan jesteś jednym z liderów drużyny — w jakich elementach gry widzisz największą poprawę od początku sezonu, a nad czym drużyna musi jeszcze szczególnie popracować, aby przełamać serię porażek?
Myślę, że to pytanie bardziej do sztabu szkoleniowego, ponieważ to trenerzy analizują naszą grę i "rozbijają" ją na czynniki pierwsze. Po jedenastu kolejkach statystyki na pewno pokażą, gdzie mamy braki, a gdzie nastąpiła poprawa. Natomiast my, jako zawodnicy, musimy skupić się przede wszystkim na sobie - na swojej grze i dobrej dyspozycji.
Co według Ciebie najbardziej wpływa na to, że w niektórych spotkaniach rywale potrafią "odjechać" Wam w kluczowych momentach seta?
Nie ma co ukrywać - jesteśmy w jednej z najlepszych lig świata, bo za taką należy uważać PlusLigę. Tutaj niestety nie ma miejsca na proste błędy, które czasami nam się przytrafiają. Jeśli pozwolimy rywalom odskoczyć na 3-4 punkty, to później bardzo ciężko jest wrócić, bo przeciwnicy się nakręcają i bardzo rzadko zdarza się, że wypuszczają z rąk taka przewagę.
Co byłoby dla Ciebie sygnałem że drużyna idzie w dobrą stronę, nawet jeśli mecz z ZAKSĄ nie zakończy się zwycięstwem — wynik, styl gry, a może reakcja zespołu w trudnych momentach?
Oczywiście korzystny wynik byłby najlepszym znakiem, że idziemy w dobrym kierunku, ale oczywiście pozostałe dwie kwestie także są ważne. Dobra reakcja w trudnych momentach scala drużynę, a styl gry ma przełożenie biorąc pod uwagę dłuższą perspektywie. Wszyscy wiemy, że żadna przegrana nie przynosi nam punktów, które są kluczowe w walce o utrzymanie, ale jeśli już mamy szukać pozytywów po przegranych meczach, to zdecydowanie lepiej zostawić po sobie dobre wrażenie po równym meczu, gdzie zdecydowały detale, aniżeli po spotkaniu rozegranym w kiepskim stylu, gdzie tylko momentami nawiązuje się wyrównaną walkę z przeciwnikiem.
Niedawno Prezydent Chełma, Jakub Banaszek, ogłosił, że Miasto nadal, tak jak to miało miejsce do tej pory, będzie wspierać klub, a trener Krzysztof Andrzejewski zostaje na swoim stanowisku. Chyba dało Wam to pewien oddech, szczególnie w trudnym momencie sezonu?
Tak, myślę, że ten wpis był bardzo ważny w kontekście spokojnej głowy i skupienia się na swoich obowiązkach. Myślę też, że utnie to wszystkie spekulacje, które ostatnio pojawiały się w przestrzeni publicznej. To bardzo ważne, dla nas zawodników, jak i sztabu szkoleniowego, że w dalszym ciągu prezydent, który od wielu lat z dużym zaangażowaniem wspiera sport w mieście, w nas wierzy i pozwala nam to skupić się wyłącznie na aspektach sportowych.